Chipy RFID pod skórą

Chipy RFID pod skórą

Technologia znana z filmów science-fiction dziś staje się rzeczywistością. Na wszczepiane pod skórę chipy RFID decyduje się coraz więcej osób. Co dają? Czy są bezpieczne dla naszego zdrowia?

Podskórne chipy RFID stają się coraz popularniejsze na całym świecie. Nie brakuje mimo to osób twierdzących, że biblijna wizja z Apokalipsy św. Jana właśnie spełnia się na naszych oczach. Mowa o znamieniu Bestii, które będziemy nosić na prawej ręce. Czy mamy się czego bać? I, przede wszystkim, czy już za niedługo wszyscy będziemy musieli być zachipowani?

Chipy RFID – technologia z czasów wojny

Choć moda na wszczepianie chipów RFID pod skórę ludzi trwa dopiero kilka lat, historia tego rozwiązania sięga czasów II wojny światowej. Wtedy to Brytyjczycy, dzięki falom radiowym, mogli odróżniać nieprzyjacielskie samoloty od sprzymierzonych. Koncepcja ewoluowała na przestrzeni lat, by w 1973 roku wejść do użytku codziennego. RFID (ang. Radio-frequency identification), czyli technologia umożliwiająca automatyczną identyfikację przy użyciu fal radiowych, pozwoliła na otwieranie drzwi bez klucza. Patent Charlesa Waltona szybko doczekał się swoich następców, a technologia RFID została zastosowana na przykład w systemach drogowych, transporcie, przy znakowaniu zwierząt. W latach 90. wkroczyła już niemal do każdej gałęzi przemysłu, rewolucjonizując procesy produkcji, łańcuchy dostaw, inwentaryzację, zarządzanie. Dzisiaj z chipami RFID stykamy się niemal każdego dnia. To właśnie na tym systemie opierają się moduły antykradzieżowe czy zabezpieczające klipsy, przyczepione do ubrań w sklepach odzieżowych.

źródło: https://www.rfidpolska.pl/rfid-produkcji-zastosowania-technologia/

Systemy zdalnej identyfikacji radiowej – jak działają?

Na system zdalnej identyfikacji radiowej składają się dwa kluczowe elementy. Pierwszym jest czytnik RFID – to mózg tej technologii, zawiera nadajnik, odbiornik i dekoder. Drugim elementem z kolei jest układ scalony niewielkich rozmiarów, czyli transponder (zwany również znacznikiem, tagiem, etykietą czy chipem RFID). Do czytnika podłączone są anteny, które nadają i odbierają sygnał. Identyfikacja obiektu możliwa jest dzięki falom elektromagnetycznym – nadawanym, a następnie odbieranym za pomocą czytnika połączonego z antenami. Wychwycone fale podlegają interpretacji (są filtrowane i dekodowane), co następnie umożliwia odczytanie odpowiedzi znaczników. Ponadto, chipy RFID różnią się od siebie w zależności od źródła zasilania (znaczniki mogą być aktywne, semipasywne lub pasywne) oraz od częstotliwości, w jakiej działają (najniższa wynosi 124 kHz, a zasięg jej odczytu wynosi zaledwie kilka centymetrów – najwyższa z kolei to nawet 868 MHz, zasięg sięga 10 metrów).

źródło: https://www.rfidpolska.pl/technologia-rfid-co-to-jest/

Chipy wszczepiane pod skórę

Po wielu latach znakowania elementów produkcji, sklepowych towarów i zwierząt, w 1998 roku przyszedł czas na ludzi. Pierwszym człowiekiem, który zgodził się na wszczepienie implantu, był dziekan wydziału cybernetyki uniwersytetu w Reading, Kevin Warwick. Dzięki mikronadajnikowi mógł poruszać się po wydziale bez kluczy czy kart – był rozpoznawany przez sieć komputerową. Jak czytamy w Młodym Techniku, w 2015 roku firma BioHax wprowadziła chipy, na punkcie których szybko oszalały tysiące Szwedów, choć nie brakło także chętnych w innych krajach. Wykorzystują one technologię Near Field Communication, co oznacza, że są pasywne – wyłącznie przechowują dane. Zwolennicy podskórnych chipów twierdzą, że niosą one ze sobą cały wachlarz ułatwień w codziennym życiu. Przede wszystkim zastępują gotówkę, kartę płatniczą czy kartę kontroli dostępu, używaną na przykład w zakładach pracy. Podobnie, wystarczy, że machniemy dłonią z wszczepionym chipem, by otworzyć drzwi do domu czy odblokować telefon.

Chip wszczepiany pod skórę.

https://mlodytechnik.pl/technika/29551-chipy-wszczepiane-pod-skore-za-piecdziesiat-lat

Chipy RFID – czy są dla nas bezpieczne?

Wielu ludzi widzi w podskórnych chipach RDIF ciekawy gadżet, nowinkę technologiczną. Warto jednak zdawać sobie sprawę z tego, że obok niezaprzeczalnych korzyści, rozwiązanie to może wiązać się z pewnym ryzykiem. Jak podaje Dziennik Zachodni, dystrybutorzy przekonują, że podskórne chipy nie stanowią zagrożenia dla naszego zdrowia oraz gwarantują bezpieczeństwo danych. Jednak jak jest naprawdę? Chip wszczepiany jest w dłoń, a dokładniej – w przestrzeń pomiędzy kciukiem a palcem wskazującym. Zaimplantowany system – mimo że niewielki – jest ciałem obcym, a to oznacza, że organizm może zareagować na niego w dość nieoczekiwany sposób. Jak twierdzi mikrobiolog Ben Libberton, po zabiegu może wystąpić infekcja, a nawet dojść do uszkodzenia układu odpornościowego. Dużo większe ryzyko wiąże się jednak z ochroną informacji zawartych na nośniku. Dane są co prawda zaszyfrowane, ale można je przecież wykraść. W serwisie CyberDefence24 czytamy, że chipy staną się prawdopodobnie obiektem ataku cyberprzestępców.

Chip po wszczepieniu.

https://www.dwutygodnik.com/artykul/6041-komu-wszczepia-czipy.html

Czy wszyscy będziemy zachipowani?

Cóż, na to pytanie nie ma dzisiaj jednoznacznej odpowiedzi. Jedni uważają, że już za kilka lat każdy z nas obowiązkowo będzie miał wszczepiony chip. Inni z kolei twierdzą, że na stawianie takich tez jest zdecydowanie za wcześnie, choć być może RFID w dłoni nie będzie już czymś niezwykłym za pięćdziesiąt lat. Jest jednak kwestia, co do której chyba nikt nie ma możliwościchipy odbiorą nam prywatność. Co prawda już teraz godzimy się na zbieranie niemal wszystkich informacji o nas (tak, aplikacje w naszych smarfonach mają taką moc), ale chip to coś zupełnie innego. Nie zostawimy go w mieszkaniu, idąc na imprezę. Cały czas będzie nam towarzyszył i pobierał kluczowe dane o naszej lokalizacji. Z drugiej strony, takie rozwiązanie, w razie zaginięcia czy wypadku, może nawet uratować życie. Jedno jest pewne – wszczepianie chipów RFID pod skórę to walka technologii z etyką, wolnością i prywatnością. Co będzie dla nas ważniejsze? Czas pokaże.